Białoruski rekonesans

pomnik z kotwicą na cokole

Krótka relacja z wyprawy na Białoruś.

Przedstawiam krótką relacje z białoruskiego rekonesansu Emila przed rejsem na Białoruś:

7 października 2018 r.

Jutro ruszam do Pińska. Załatwianie dokumentów, prawa jazdy, wizy, potwierdzeń rezerwacji na odpowiednich wzorach dokumentów oraz innych niezbędnych dokumentów zajęło mi dwa tygodnie. Co ciekawe znawcy tematu powiedzieli mi, że pewność mojego pobytu na Białorusi będę miał dopiero gdy tam wjadę, bo na granicy zdarzyć się może wiele. Jadę swoim motocyklem, tylko on i ja. Chcę zobaczyć miejsce w którym zasypany jest Muchawiec i nie jest możliwe przepłynięcie na Bug. Podobno ktoś płynął tędy po przekopaniu koparką doraźnego kanału. My prawdopodobnie w tym miejscu będziemy przewozić łódki. Chcę również sprawdzić czy 9 śluz na odcinku Brześć- Pińsk działa. Zamówię mszę w Katedrze Wniebowstąpienia Najświętszej  Maryi Panny w Pińsku na 3 lipca 2019 r. i zapalę świeczkę w Mokranach.  Miałem nadzieję że spędzę tam 5 dni. Wizę dostałem na 3 ale turystów gorąco zapraszają. Mimo, że od domu do granicy mam niecałe 200 km nigdy tam nie byłem. Zamówienia mam na „Pińską Madonnę”, konfiety i oczywiście na białoruska wódkę (zestaw frontowy sacrum – profanum).  „Jak wrócimy opowiemy wam…”     

8 października

Wsiadam na swojego rumaka Kawasaki Zephyr 750 i jadę na „dziki wschód”, w stronę wschodzącego słońca. Czy aby na pewno na dziki? Raczej nie przejadę przez przejście graniczne, a co mi tam przejadę na przykład tędy. 

9 października

Jestem na przejściu granicznym Terespol. Z naszej strony „do widzenia, szerokiej drogi” i przejazd przez most na Bugu. Po stronie białoruskiej przejście graniczne to chyba z 10 hektarów. Są cztery skupiska budek ze szlabanami, do każdej po cztery lub pięć kolejek samochodów osobowych i przy każdej sprawdzają te same dokumenty. W żadnej kolejce nie stałem. Jakimś Boskim zrządzeniem losu za każdym razem kilkaset metrów wędrowała do mnie pani raz był to pan w poważnych mundurach i zapraszali mnie na początek kolejki. Widać podróżujący na motocyklach mają specjalne względy na Białorusi. To było bardzo miłe. Na granicy do wypełnienia papiery napisane tylko cyrylicą. Wypełniła je za mnie uprzejma pani po czym powiedziała, że płacę 11 rubli. To była deklaracja celna. Najważniejsze. Ten papier trzeba mieć ze sobą i nie wolno go zgubić. Trzeba go mieć przy wyjeździe.  

Dodaj komentarz